Aktualność Pracodawcy

Od Nowej Pracy do nowej pasji. Rozmowa z Agnieszką Ożóg, Specjalistką ds. personalnych w Alumetal

Zaczęło się od akcji charytatywnej, a skończyło na rozwoju nowego hobby. Zobacz, jak inicjatywy Nowej Pracy mogą zmotywować do zmiany stylu życia.

Dziś przyglądamy się niecodziennej historii pasji, wytrwałości i odkrywania własnej siły. Agnieszka Ożóg, Specjalistka ds. personalnych w firmie Alumetal, opowiada, jak inicjatywa Nowej Pracy zainspirowała ją do odkrycia pasji do biegania. Jej historia pokazuje, że bieganie jest więcej niż tylko aktywnością fizyczną – to sposób na lepsze samopoczucie, pokonanie własnych ograniczeń i nieskończone źródło radości. Może zmotywuje również Ciebie? 🙂

Pani Agnieszko, zacznijmy od początku. Co sprawiło, że postanowiła Pani poszerzyć grono biegaczy w naszym mieście?

Wszystko zaczęło się od akcji charytatywnej Nowej Pracy pod hasłem „Biegać Każdy Może” w 2019 r. Założenie akcji było proste – przebiec 5 km tygodniowo. Bułka z masłem! A jednak okazało się, że na początku było dużo trudniej niż zakładałam!

Tym bardziej, że była to pierwsza przygoda z bieganiem..

Dokładnie. Nigdy wcześniej nie biegałam, nawet nie podejmowałam prób, żeby zacząć biegać. Dlatego wciąż pamiętam, jak pierwszego dnia, zaledwie po kilkunastu przebiegniętych metrach, dopadła mnie zadyszka i ból w płucach. Pomyślałam wtedy przez chwilę, że to jednak nie dla mnie. Ale mimo wszystko chciałam ukończyć wyzwanie. Dodatkowo motywowało mnie to, że robię coś dla siebie samej, równocześnie pomagając innym, ponieważ akcja Nowej Pracy połączona była z celem charytatywnym.

Od Nowej Pracy do nowej pasji. Rozmowa z Agnieszką Ożóg, Specjalistką ds. personalnych w Alumetal

Jak sobie Pani poradziła z tymi początkowymi trudościami? Znalazła Pani sposób, żeby przezwyciężyć zadyszkę?

Jako że na początku przygody z bieganiem moja kondycja nie istniała, po pierwszych kilkudziesięciu metrach musiałam zwalniać i zaczynałam maszerować. A gdy oddech się wyrównywał, a serce przestawało bić jak szalone, znów zaczynałam powoli biec. I właśnie tym sposobem – najpierw bieg, potem marsz – przebrnęłam przez pierwsze 2 km. Kolejne biegi wyglądały podobnie. Ale po 2-3 tygodniach przebiegałam już trochę dłuższy kawałek bez zipania i zadyszki. Potem były pierwsze dwa kilometry jednym ciągiem, potem pierwsze cztery. Jak przebiegłam pierwszą szósteczkę cieszyłam się jak dziecko. I nawet się nie obejrzałam, jak śmigałam po lesie, robiąc bez problemu 5-6 kilometrów.

Gratulujemy wytrwałości! Dzisiaj jest już pewnie dużo lepiej?

Każdy bieg jest inny. Zdarza się, że jednego dnia ledwo przeczłapuję 5 km, kolejnym razem lecę na skrzydłach i prawie nie czuję zmęczenia. Generalnie staram się biegać spokojnym, w miarę równym tempem przez 40-50 minut. Póki co mój średni dystans to około 6-7 kilometrów. Ktoś powie, że to mało, ale dla mnie liczy się, że jestem w stanie zmotywować się do biegania. Poza tym czuje się nieco lepiej psychicznie, bo nie zaniedbuję całkiem kondycji fizycznej.

Nie jestem super wysportowaną osobą i wiem, że nie biję rekordów szybkości, bo biegam wolno i na dość krótkich dystansach. Co więcej, nie zapowiada się też, abym kiedykolwiek przebiegła maraton czy nawet półmaraton, nie biorę również udziału w biegach masowych. Moim celem jest po prostu regularne bieganie. Czasami mi się to udaje, czasami mam chwilę przerwy. Ale mimo wszystko wracam. Z pewnością łatwiej o motywację, gdy wiosną pojawiają się kolejne wyzwania biegowe Nowej Pracy!

Od Nowej Pracy do nowej pasji. Rozmowa z Agnieszką Ożóg, Specjalistką ds. personalnych w Alumetal

Bieganie to wymagająca aktywność, trzeba podejść do niej z głową i zamiast liczyć czas i kilometry, po prostu się nią cieszyć. Zdaje się, że tak jest w Pani przypadku. Jakie korzyści dają Pani takie regularne treningi?

Przede wszystkim mam czas totalnie dla siebie. Nikt nie krzyczy “mamoooo”, nie muszę przez chwilę myśleć o bałaganie w kuchni, o pracy, o niczym. Po prostu jestem ja i bieganie. Nikt mnie nie pospiesza, to ja decyduje o wszystkim.

Poza tym bieganie pomaga mi w przełamywaniu własnej słabości. Zawsze najbardziej męczę się podczas pierwszych dwóch kilometrów. Myślę sobie wtedy, że tym razem nie dam rady, po co się męczyć. Ale potem, powoli łapię rytm i bieg staje się przyjemnością. I okazuje się, że mogę przebiec kolejne dwa i jeszcze dwa i nikt mi nie zabroni przebiec jeszcze dwóch.

To bardzo inspirujące. Co poradziłaby Pani osobom, które chciałyby zacząć, ale ciągle nie mogą się zmotywować?

Bieganie sprawia, że  sama przed sobą czuję się super, bo walczę ze swoją słabością, bo wygrywam małymi krokami. Naprawdę opłaca się znaleźć chwilę i zmotywować się do biegania, bo potrafi ono dawać dużo przyjemności i dużo energii, a skutkiem ubocznym jest poprawa kondycji!

Dlatego zamiast odkładać to na później, już teraz warto zrobić pierwszy krok i wyjść z domu. Doskonałą okazją ku temu jest tegoroczna akcja Nowej Pracy pod hasłem „Nakręcamy kilometry dla Pani Wiolety z Nowej Soli”, do której w każdej chwili można dołączyć. Polecam każdemu, warto spróbować!

Dziękujemy za rozmowę i te motywujące słowa. My również zachęcamy, zarówno do biegania, jak i udziału w tegorocznej akcji. Chcesz być jak Pani Agnieszka? Sprawdź, jak dołączyć do wyzwania →


Tagi
Czytaj więcej